To był najwyższy rangą niemiecki oficer zabity przez polskie podziemie. Dokonał tego oddział NSZ „Tarzana”. Po wojnie komuniści przypisywali sobie tę i inne zasługi…

To był najwyższy rangą niemiecki oficer zabity przez polskie podziemie. Dokonał tego oddział NSZ „Tarzana”. Po wojnie komuniści przypisywali sobie tę i inne zasługi…

O spektakularnej akcji partyzanckiego oddziału wachmistrza „Tarzana” pod Ożarowem rzadko wspominają autorzy podręczników historii. Szkoda, ponieważ bojownicy Narodowej Organizacji Wojskowej zastrzelili wówczas generała Kurta Rennera, onde comprar viagra dowódcę 174 Dywizji Rezerwowej Wehrmachtu – najwyższego rangą niemieckiego oficera zabitego przez polskie podziemie.

Jadąc trasą z Ostrowca Świętokrzyskiego do Ożarowa mijamy małą wioskę Drygulec. Około cztery kilometry dalej, naszym oczom ukażą się dwa prymitywne drewniane krzyże i solidny głaz narzutowy z pamiątkową tablicą informującą:

„W tym miejscu dn. 25 sierpnia 1943 r. oddział partyzancki N.O.W. wachm. „Tarzana” Tomasza Wójcika podporządkowany zgrupowaniom Armii Krajowej por. „Ponurego” zniszczył dwa niemieckie samochody sztabowe likwidując ośmiu oficerów i żołnierzy Wermachtu w tym gen. por. Kurta Rennera, d-cę 184 zapasowej dywizji”.

Autor tego napisu pomylił wprawdzie numer jednostki, którą dowodził niemiecki generał (faktycznie była to stacjonująca w Lublinie 174 Dywizja Rezerwowa Wehrmachtu), ale pozostała część informacji jest prawdziwa. Renner okazał się najwyższym rangą oficerem hitlerowskiej armii, zlikwidowanym przez polskie podziemie w czasie II wojny światowej. Jak „Tarzanowi” udała się ta sztuka?

Partyzant z ryngrafem

Urodzony w Zawichoście niedaleko Sandomierza Tomasz Wójcik od dziecka słynął z odwagi i skłonności do brawury. Kochał również konie – przed wojną startował w zawodach hipicznych (m.in. w Belgii) i współpracował z kadrą olimpijską. Nic dziwnego, że służbę wojskową odbywał w 2 Pułku Ułanów Grochowskich, który w czasie kampanii wrześniowej znalazł się w składzie Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie”. Niewiele wiadomo o szlaku bojowym wachmistrza Wójcika w 1939 r. Jego jednostka, podobnie jak całe zgrupowanie dowodzone przez gen. Franciszka Kleeberga, zakończyła szlak bojowy pod Kockiem. Czy przyszły partyzant brał udział w słynnej bitwie? Pozostaje to zagadką.

Wiadomo jednak, że Wójcik późną jesienią 1939 r. wrócił do rodzinnego Zawichostu, gdzie założył mały zakład obróbki wełny. Jednak nie zamierzał zrezygnować z walki. Nigdy nie zdjął ryngrafu z Matką Boską Częstochowską – symbolu swojego dawnego pułku. Aktywnie zaangażował się w działalność konspiracyjnej Szkoły Podchorążych w pobliskim majątku Sobótka, którego właścicielem był Karol Wickenhagen, rotmistrz kawalerii i późniejszy dowódca szwadronu zwiadowczego 2 Dywizji Piechoty AK.

„Król Zawichostu”

Wachmistrz Tomasz Wójcik "Tarzan"

Wachmistrz Tomasz Wójcik „Tarzan”

Wiosną 1943 r. Tomasz Wójcik przyjął partyzancki pseudonim „Tarzan” (było to imię jego ulubionego konia). Utworzył oddział, który początkowo składał się z około 30 osób, w tym can i buy viagra in canada kilku kawalerzystów. Szybko zrobiło się o nim głośno, a dowódcę zaczęto nazywać „królem Zawichostu”. Brutalnie rozprawiał się z bandytami i szpiclami, wysługującymi się Niemcom. „Tarzan” potrafił w biały dzień podjechać bryczką pod posterunek policji i ostrzelać go z karabinów maszynowych.

„Wysoki, górujący wzrostem nad wszystkimi, bardzo szczupły, spokojny, ubrany od stóp do głów w polskie umundurowanie, obwieszony polskimi granatami obronnymi, z nieodłącznym niemieckim pistoletem maszynowym typu schmeisser w ręku. Przy pasie pistolet, na piersiach lornetka i ryngraf Matki boskiej Częstochowskiej. Nie przepadał za alkoholem, ale lubił go zawsze mieć w manierce „na wielkie okazje” – jak mawiał. Dbający o swych podwładnych, koleżeński, wyrozumiały i bezpośredni”

– opisywał „Tarzana” Mieczysław Kazimierski „Orkan”.

Latem 1943 r. oddział Wójcika otrzymał rozkaz dołączenia do zgrupowania Jana Piwnika „Ponurego”, stacjonującego wówczas na Wykusie w Górach Świętokrzyskich. W drodze na miejsce zbiórki „Tarzan” przeprowadził akcję, dzięki której przeszedł do historii.

Generał w zasadzce

W okolicach Drygulca partyzanci majora Tomasz Wójcika otrzymali informację, że pobliską trasą przejedzie niebawem niemiecki konwój, wiozący do więzienia w Ostrowcu Świętokrzyskim 14 Polaków aresztowanych przez gestapo w Ożarowie. „Tarzan” postanowił zorganizować zasadzkę i odbić uwięzionych rodaków. Jednak Niemcy zmienili plany i transport został skierowany inną drogą. Partyzanci szykowali się już do wymarszu, gdy usłyszeli nadjeżdżające samochody.

„Tarzan rozpoznaje przez lornetkę mundurowych Niemców. Przebrany za żandarma „Urwis” podnosi „lizak” i zatrzymuje samochody. Niemcy zorientowali się jednak, że to zasadzka. Kilku SS-manów zdążyło uskoczyć do rowu i otworzyć do partyzantów ogień. „Tarzan” nie rezygnuje z walki. Widzi wśród Niemców generała i za wszelką cenę chce go dostać. Przeskakuje przez szosę. Niemcy dostawszy się w dwa ognie, są bezradni. Bronią jednak generała do upadłego. W końcu generał ginie od serii „Tarzana”. Partyzanci zdobywają cztery mp, 8 pistoletów i ważne dokumenty”

– wspominał Leszek Popiel „Antoniewicz”. Okazało się, że zabity generał to Kurt Renner, dowódca 174 Dywizji Rezerwowej Wehrmachtu. Razem z nim śmierć poniosło dwóch oficerów sztabowych i pięciu ochraniających ich żołnierzy Waffen SS.

„Tarzan” chce się mścić…

Sukces „Tarzana” odbił się szerokim echem wśród partyzantów. Jego oddział został entuzjastycznie przyjęty na Wykusie, gdzie Tomasz Wójcik pojawił się w… płaszczu niemieckiego generała i zameldował „Ponuremu” gotowość do kolejnych akcji. Ułani „Tarzana” utworzyli zwiad konny zgrupowania i wielokrotnie wykazali się odwagą i bohaterstwem. cialis commercial hammock Udało im się wyjść z kilku obław, które Niemcy urządzali na Wykusie we wrześniu i październiku 1943 r.

W lipcu 1944 r. odział „Tarzana” został wyznaczony do wysadzenia transportu wiozącego na front amunicję z zakładu w Skarżysku-Kamiennej. Przed akcją partyzanci zatrzymali się na spoczynek we wsi Wola Grójecka niedaleko Ćmielowa.Wieczorem 7 lipca zostali zaskoczeni i zaatakowani przez przeważające siły niemieckie (ktoś prawdopodobnie zdradził ich miejsce pobytu). Z 54-osobowego oddziału zginęło 30 partyzantów. Wójcika nie było wówczas w Woli Grójeckiej. Masakra oddziału była dla niego szokiem. Na Wykus wrócił dopiero pod koniec lipca.

„W wysuszonym mężczyźnie o ściągniętej twarzy i z obłędem w oczach ledwo rozpoznali wesołego „Tarzana”. Przyszedł się odmeldować, gdyż chciał iść mścić swoich żołnierzy. Twierdził, że wie kto ich sypnął. Uległ jednak perswazji „Nurta” i poszedł z nimi na koncentrację, a następnie na Warszawę, zemstę odkładając na potem”

– pisał Cezary Chlebowski w „Reportażu z tamtych dni”.

Tomasz Wójcik wziął udział w Powstaniu Warszawskim. Po wojnie, w obawie przed represjami komunistycznymi, uciekł do Niemiec Zachodnich, a później Stanów Zjednoczonych. Zamieszkał w Chicago, jednak nie nacieszył się długo spokojnym życiem.

Zmarł tragicznie 8 lipca 1951 r. Według jednej z wersji popełnił samobójstwo z powodu nieszczęśliwej miłości, jednak zdaniem Cezarego Chlebowskiego „Tarzan” miał zginąć ugodzony nożem w brzuch w czasie kąpieli w jeziorze Michigan.

Rafał Natorski, źródło: WP.pl

Czerwiec 1944 r., okolice Opatowa, grupa żołnierzy "Tarzana" na tydzień przed wyruszeniem na tragiczną wyprawę na Wolę Grójecką.Od lewej:Tadeusz Kosicki"Zduńczyk",NN,Zygmunt Dudek"Pokier"( zginął na Woli G.),Tomasz Wójcik "Tarzan"(odwrócony tyłem - uzbrojony po zęby),Julian Kocko"Lulek",Konrad Suwalski"Mruk", Aleksander Zawadzki"Lisek", Marian Materek"Komar"( ten co zszedł samowolnie z punktu obserwacyjnego - ze stodoły, zginął na Woli G.(źródło""Jodła" W. Borzobohatego)

Czerwiec 1944 r., okolice Opatowa, grupa żołnierzy „Tarzana” na tydzień przed wyruszeniem na tragiczną wyprawę na Wolę Grójecką.Od lewej:Tadeusz Kosicki”Zduńczyk”,NN,Zygmunt Dudek”Pokier”( zginął na Woli G.),Tomasz Wójcik „Tarzan”(odwrócony tyłem – uzbrojony po zęby),Julian Kocko”Lulek”,Konrad Suwalski”Mruk”, Aleksander Zawadzki”Lisek”, Marian Materek”Komar”( ten co zszedł samowolnie z punktu obserwacyjnego- ze stodoły, zginął na Woli G.(źródło””Jodła” W. Borzobohatego)

Leszek Żebrowski:

Z przykrością trzeba powiedzieć, że po wojnie NSZ zostały „odarte” z większości swego dorobku, w tym także wojskowego. Po pierwsze, bezceremonialnie robili http://cialispillsforsale-onlinerx.com/ to komuniści, zaliczając wiele akcji NSZ na swoje konto. Ale robili to też historycy innych organizacji. Jeden z nich tłumaczył mi, że nie chciał, aby te akcje „zmarnowały się” (gdyż inaczej byłoby o nich głucho). Dlatego tak mało jest w dotychczasowej historiografii informacji o prawdziwych dokonaniach viagra price NSZ-owców, którzy – co trzeba przyznać – sami też ukrywali je już podczas wojny, uzasadniając to względami bezpieczeństwa. A przecież pierwsza wielka akcja polskiego podziemia, to akcja na Bank Emisyjny w Częstochowie 20 kwietnia 1943 r. (w dzień urodzin Hitlera!), wykonana przez oddział NSZ pod dowództwem ks. por. Feliksa Kowalika ps. Zagłoba.

Generał Kurt Renner, dowódca 174 DP, był najwyższym stopniem oficerem niemieckim, zlikwidowanym przez polskie podziemie. Akcję na niego przeprowadził 26 sierpnia 1943 r. oddział NSZ wachm. Tomasza Wójcika ps. Tarzan (wkrótce dołączył do zgrupowania AK por. cc Jana Piwnika ps. Ponury). W dokumentach kontrwywiadu AK odnalazłem również informację o pomocy udzielonej AK przez NSZ podczas akcji na gen. Franza Kutscherę

Źródło: http://niezlomni.com/?p=18281