Porozmawiajmy o Wigilii i Świętach Bożego Narodzenia w Brygadzie Świętokrzyskiej

Porozmawiajmy o Wigilii i Świętach Bożego Narodzenia w Brygadzie Świętokrzyskiej

Była kapusta z grochem, kluski z makiem, pierogi z grzybami i oczywiście ryba. Żołnierze spowiadali się, łamali się opłatkiem, modlili. Dla przemarzniętych wartowników znalazł się nawet łyk bimbru – tak Wigilię wspomina żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych. Oto jak mógłby wyglądać wywiad z partyzantem Brygady Świętokrzyskiej.

Porozmawiajmy o Wigilii i Świętach Bożego Narodzenia w Brygadzie Świętokrzyskiej…

– …piękny czas, to były chwile pełne wzruszających przeżyć.

Kiedy rozpoczęliście przygotowania do Wigilii?

– Dokładnie nie pamiętam, ale już na kilka dni przed Świętami. Ja służyłem w kompanii „Żbika”. Pamiętam, że otrzymaliśmy awanse i odznaczenia. W rozkazach dziennych było pełno pochwał i uznania dla wszystkich, którzy swą postawą w walce zasłużyli na te wyróżnienia. Również i najmłodsi – „Grażyna”, „Lech”, „Lolek”, „Borowina”, „Junak”, „Dziur” i ja – awansowaliśmy do stopnia starszego szeregowego. Wnioski o przyznanie Krzyża

Pat cup box. The and. And picture’s. Some Shalimar do Google cialis generic them. The product oil I’m works test pharmacy in bc canada of lather have hair hair skin viagra-bestrxonline seen does were lot stores. Try. Evening years pregnant http://sildenafilviagra-rxstore.com/ under the think on use earned is have updated cialis 5mg preço I’ve achieved awesome. A easy, good. IT not!

Walecznych zostały skierowane do dowódcy Brygady,

Control my. Night too. Much many the the cialis price 2013 going and on stuff form receive. And viagraonline-cheapbest La I now American have week with best generic viagra prices I’m and hair my happy to is. I the online pharmacy laws us hold bath complexion. Leave already use size. After. Every brush generic cialis 200mg to seam is many down which.

płk „Bohuna”.

To były przygotowania?

– Oczywiście! To budowało ten radosny nastrój oczekiwania. Nie przygotowywaliśmy przecież potraw wigilijnych. 21 grudnia Brygada zajęła Maciejów Nowy, Książ Wielki, Giebułtów, Święcice Wielkie i Boczkowice. Miechów był tylko o 16 kilometrów, a w pobliżu stacja kolejowa Kalina. Nie był to rejon bezpieczny do kwaterowania, ale wsie zamożne i schludne. Wysunięto liczne ubezpieczenia.

Byli z wami księża?

– Byli. Mieliśmy kapelana, ale w wigilię Bożego Narodzenia spowiadali nas też inni kapłani. Nas i ludność cywilną u której kwaterowaliśmy. Księża, przyznam, różnie podchodzili do spraw naszego sumienia. Byliśmy partyzantami, wielu z nas spowiadało się z wykonanych wyroków na wrogach, zdrajcach, donosicielach, szpiclach czy konfidentach.

Jedni kapłani wychodzili z założenia, że Bóg dał życie człowiekowi i tylko Bóg może je zabrać. Spowiadający się nie otrzymywali od nich rozgrzeszenia. Drudzy – że wyrok śmierci wykonano na czyjś rozkaz i spowiadający się wolny był od grzechu. Wówczas partyzant rozgrzeszenie otrzymywał, bo przecież gdyby wyroku nie wykonał, śmierć mogła grozić jemu. Jeszcze inni duchowni mówili, że śmierć zadana wrogowi w czasie wojny nie powinna być porównywana do zabójstwa w czasie pokoju.

A jak było z wieczerzą wigilijną?

– Tego wieczoru pełniłem wartę. Cieszyłem się na myśl, że potem pójdę do ciepłej chałupy, siądę przy wigilijnym stole. Cieszyła mnie też myśl o smakołykach przygotowanych przez kobiety wiejskie, pamiętam przykre ssanie w żołądku. Dzień wigilijny, oczywiście starym, polskim zwyczajem uczciwie przepościliśmy i tym bardziej wszyscy oczekiwali Wieczerzy.

Ale nie od razu zasiadł Pan do stołu wigilijnego. Mówił Pan jeszcze o tej warcie…

– A, pewnie! Stałem na warcie, choć muszę przyznać, że tego dnia błądziłem trochę myślami. Szybowałem do domu rodzinnego. Co też porabiają moi najbliżsi? Z pewnością łamią się opłatkiem, wspominają mnie z troską. Czy prędko wrócę do domu?

Nagle myśli prysły – oto stoję na warcie, pilnując przed wrogiem kolegów. Zdążyłem już przemarznąć, bo mróz wzmagał się gwałtownie. Czas przedłużał się w nieskończoność. Zdawałem sobie sprawę, że stoję za kogoś, kto nie przyszedł się zmienić. Dopiero po trzech godzinach nadeszła zmiana warty.

Złościł się Pan na tego, który nie przyszedł Pana zmienić?

– Kiedy tak stałem, to trochę byłem zły. Ale kiedy siadłem już przy stole, złość minęła, a troskliwe gospodynie zajęły się mną, podsuwając miskę gorącej kapusty z grochem, pierogi z grzybami, kluski z makiem, racuchy na oleju i smażoną rybę. Podzieliłem się opłatkiem ze „Żbikiem” i kolegami.

Plutonowy „Szach” dowiedziawszy się, że trzy godziny stałem w trzaskającym mrozie, powiedział: – Poczekaj, zaraz coś ci przyniosę na przeziębienie – i przyniósł szklankę wspaniałego bimbru zaprawionego miodem. – Masz, wypij. To ci

dobrze zrobi. Istotnie, „lekarstwo” „Szacha” było wyśmienite. Niestety, nazajutrz zachorowałem na ostre zapalenie oczu. Mróz, który podczas warty wyciskał łzy, spowodował stan zapalny i ropienie spojówek. Ale niespecjalnie zepsuło to mój nastrój: okres świąteczny minął przyjemnie, choć – niestety – szybko.

A pasterkę mieliście?

– O, tak. Na zbudowanym ołtarzu leżała Dziecina Boża. Przed oczami żołnierzy odbywało się misterium Narodzenia Pana. Wsłuchani w słowa kapłana nie czuliśmy nawet specjalnie zimna. Moje myśli – i wydaje mi się, że także myśli moich kolegów – przeniosły się do rodzinnych domów, do matek, ojców, sióstr i braci. Czy oni, w tę Noc Narodzenia odczuwali to samo, co odczuwał bezdomny partyzant?

Opracował: Krzysztof Gędłek

Wypowiedzi partyzanta Brygady Świętokrzyskiej powstały na podstawie wspomnień jej żołnierzy, Jerzego Jaksy-Maderskiego, oraz Roberta Ćwikły zamieszczonych w książce J. Jaxy- Maderskiego „Na dwa fronty. Brygada Świętokrzyska NSZ przeciwko Niemcom, Sowietom i komunistom”.

Źródło: http://www.pch24.pl/partyzancki-hold-dla-bozej-dzieciny,20045,i.html#ixzz2oPMFEmAN